Gustav Klimt w kobiecej sypialni

Klimt - Drawing
W atmosferze chylącej się ku upadkowi belle époque, w której wybuch kobiecej seksualności napawał mężczyzn na równi podnieceniem, co lękiem, Gustav Klimt tworzył obrazy do dziś będące swego rodzaju hymnem opiewającym potęgę kobiecości. W swoich subtelnych, zmysłowych pracach uchyla on drzwi do świata najbardziej intymnych obszarów kobiecej natury. Masturbacja jest niewątpliwie jednym z nich.

W XIX-wiecznym Wiedniu, przesiąkniętym zachwytem nad siłą kobiecej natury, uwielbienie dla płci pięknej splatało się z mizoginią, w sposób znacznie silniejszy niż gdzie indziej w ówczesnej Europie. Seksualna samoświadomość kobiet przybierająca na sile z każdym dniem, dawała w jednoznaczny sposób do zrozumienia, iż wraz z końcem wieku zbliża się również zmierzch starego świata z jego męską dominacją i pewnością siebie. O tym, w pewnym stopniu definiującym przełom wieków, dwuznacznym stosunku do kobiecości będzie tutaj mowa jeszcze wielokrotnie.

Uświadomienie sobie bowiem seksualnej świadomości, a przy tym samowystarczalności kobiet wpłynęło na wszystkie dziedziny sztuki tego okresu. I tak motyw ten znaleźć można m.in. w twórczości Rodina, w poezji Baudelaire’a, Verlaine’a czy Swinburne’a bądź w tekstach teoretyków, takich jak np. Otto Weiniger, który pisał:w 1903 roku “Ciało kobiety jest uzależnione od jej organów seksualnych, [...] kobieta jest istotą, która spółkuje wszędzie” – motywując w ten sposób swoją wzgardę wobec kobiet. Ten dwuznaczny stosunek do intymnego świata kobiecej seksualności, nacechowany dodatkowo doświadczeniami I wojny światowej, będzie widoczny również w pracach Egona Schielego czy Oskara Kokoschki, które powstaną kilkanaście lat później.

W tej pełnej lęku i zniesmaczenia atmosferze XIX -wiecznego Wiednia tworzy jednak Klimt dzieła, które pod każdym niemalże względem różnią się od tych, tworzonych przez jemu współczesnych. Poszukując bowiem w kobiecej seksualności naturalnych instynktów, uwypukla on jej pozytywną stronę. Obrazy Klimta – pełne harmonii i spokoju, przesiąknięte są jednocześnie głęboką zmysłowością oraz nieskrępowanym erotyzmem, co świadczy niewątpliwie o wewnętrznej akceptacji Klimta, z jaką podejmował on tematykę tego zjawiska w swoich szkicach, obrazach i rysunkach.

Seksualną samowystarczalność kobiet, z jaką “uporać” musiało się XIX-wieczne społeczeństwo rozpatrywać należy w dwóch głównych kategoriach: miłości lesbijskiej oraz masturbacji, w której schowane dotychczas pod gorsetem mijającej epoki kobiety odnajdywały doznania, jakich nie dostarczali im skoncentrowani jedynie na własnych potrzebach mężczyźni. Zjawisko kobiecej masturbacji powracać będzie w dziełach Klimta czy Schielego bardzo często. W przeciwieństwie do malującego w nad wyraz dosłowny sposób Schielego, operuje Klimt przede wszystkim na niedomówieniach – tak jak w “Danae” – jednym z jego najsłynniejszych obrazów, namalowanym między 1907 a 1908 rokiem.

Malując Danae przyjmuje Klimt niejako nową konwencję przedstawienia kobiecej postaci. Przedstawiona przez niego dziewczyna nie jest już portretowaną przez malarzy początku XIX wieku porcelanową damą, nie jest już także “kobietą fatalną”, demoniczną Salome malowaną przez Franza von Stucka. Przedstawiając ją w niemalże mitycznej scenerii, koncentrując się na mimice wyrażającej najwyższą rozkosz, nadaje Klimt przedstawionej sytuacji pierwiastek magiczny. “W jej krągłej zmysłowości, w eliptycznym zarysie jej skulonej postaci, w twarzy zaróżowionej i omdlewającej z rozkoszy, w dłoni skurczonej od napięcia erotycznego została wyrażona w najwyższym stopniu istota kobiecości.”* Jedynie dwa czarne pionowe prostokąty namalowane w lewym dolnym rogu obrazu, symbolizują pierwiastek męski, zakłócając w ten sposób niejako miękką, eliptyczną harmonię, w jaką wkomponowana jest portretowana postać.

Nie ma wątpliwości, iż obnażająca całą swoją kobiecość, przekraczająca granice wstydu i oddająca się własnej rozkoszy Danae, to jedno z najbardziej zmysłowych dzieł w historii sztuki, przedstawiających scenę masturbacji. Gustav Klimt – niekwestionowany mistrz subtelnej erotyki po raz kolejny tworzy obraz genialny – uchylając drzwi do świata najczystszej kobiecości.

* Eva di Stefano, Gustav Klimt. Uwodzicielskie złoto, wyd. Arkady, Warszawa 2009, s.118
Trwa ładowanie komentarzy...